3 NAJGORSZE MĘSKIE ZAPACHY, JAKICH PRZYSZŁO MI UŻYWAĆ

 

Podobno o gustach się nie dyskutuję, a już tym bardziej o gustach zapachowych. I mimo iż większość testowanych zapachów wpasowuję się w moje gusta. To jednak przez te kilka lat odkrywania i testowania nowości zapachowych, w moje ręce nawijały się różnorakie zapachy w tym i takie, których bukiet nut zapachowych ranił mój nos. Dlatego dzisiaj postanowiłem, że skoro zawsze polecam wam różne zapachy, to tym razem odradzę wam kilka zapachów, które jak na mój nos nie są warte uwagi.

Świat perfum jest dość specyficzny i dla laika stworzenie zapachu może wydawać się proste. To wbrew pozorom jest to dość ciężki i złożony proces selekcji odpowiednich nuta zapachowych, tak by połączone razem tworzyły kompozycje, które ma oczarować nas tuż po uwolnieniu się z flakonu. Jednak co kraj to obyczaj, tak i co perfumiarz to i również inna wizja zapachu. Czasem zdarza się tak, że perfumiarz trochę poszaleje i tak na przykład powstają zapachy inspirowane potem konia, których na szczęście nie miałem okazji testować. I wydawać by się mogło, że te dość niestopowe i że tak to ujmę na swój sposób „wyrafinowane kompozycji” są domeną perfum noszowych. To nawet w przypadku szeroko dostępnych kompozycji zapachowych tego typu potyczki również się zdarzają i dlatego dziś ma dla ciebie kilka takich kompozycji, których testowanie było dla mnie prawdziwą katorgą i nigdy przenigdy nie powróciłbym do tych zapachów.

 

NMZ1

 

Markę lacoste znam, jednak jej istnienie jest mi zupełnie obojętne. Asortyment marki w ogóle nie wpisuję się w styl, który preferuję więc też, raczej nie goszczę w butikach tej marki. Jednak latem przyszedł mi do głowy z jednej strony idiotyczny z drugiej strony zaś ciekawy pomysł. Postanowiłem, że kupię zapach do testów zupełnie na ślepo, czyli nie testując go wcześniej. Dodatkowo w związku z faktem, iż zapachów marki lacoste wcześniej nie znałem, postanowiłem, że będzie to właśnie zapach tej marki. I pech chciał, że wybrałem zapach relaxed, czyli zapach, który obrzydził mi markę lacoste raz na zawsze. Pierwszy raz w życiu zapach perfum sprawił, że było mi niedobrze.

 

eau de lacoste l 12 12

Fot: Pinterest.com  

 

Lacoste relaxed to kompozycja zapachowa, która mnie osobiście przypomina przyprawę do zup, czy kostkę rosołową wymieszaną z najtańszym drogeryjnym żelem pod prysznic. I mimo iż w swoim życiu testowałem przeróżne zapachy, to jednak nigdy nie zdarzyło mi się, by jakiś zapach aż tak bardzo mnie do siebie zraził. Jednak w tym wszystkim najgorsze było to, że postanowiłem dać temu zapachowi czas z nadzieją na to, że może z czasem nieco ewoluuję na skórze i stanie się bardziej znośny. Niestety zapach ten w ogóle się nie zmienił, a ja do wieczora miałem wrażenie jakbym zamiast perfum, użył przyprawy do zup.

 

 NMZ2

 

Stali bywalcy mojego bloga znają mój obecny stosunek do marki Gucci i ich zapachów, dlatego nie będę kolejny raz rozpisywał się, na ten temat a skupię się na samy zapachu. Zapach Gucci Guilty Absolute to bardzo specyficzny twór jedni uważają ten zapach za intrygującą niszową kompozycję, innym zaś zapach ten po prostu śmierdzi. Mnie natomiast zapach ten przypomniana zapach spalanej gumy, który raczej nie należy do przyjemnych. Kiedyś, zanim z ów kompozycją się zapoznałem, bazując na opiniach innych, miałem zamiar przetestować ten zapach, jednak po dwóch podejściach stwierdziłem, że kompozycja ta zanadto mnie odrzuca i testowanie jej byłoby tą samą męką jak testowanie zapachu Lacoste relaxed.

 

Gucci Guilty Absolute Landscape advert

Fot: Fragrancica.com  

 

Zdania na temat tego zapachu są bardzo podzielone i mimo iż mnie przypomina on zapach spalonej gumy, to na przykład moja znajoma określiła go jako zapach zgniłego ogórka. Więc jak widać sposobów odbioru tej kompozycji może być naprawdę dużo. Mam wrażenie, że marka Gucci starała się stworzyć coś, co będzie miało szansę zakwalifikować się do perfum niszowych i przyznam szczerze, że to im się akurat udało.

 

NMZ3

 

Nie jestem fanem zapachów marki Pacco Rabanne, ponieważ większości z nich jak na mój gust jest zbyt przeciętna. Zapachy tej marki są tworzone do tego, by stać się bestsellerami, a co za tym idzie, powinny one wpasować się w gusta przeciętnego użytkowania perfum, co z resztą marka z sukcesem realizuję. I właśnie dlatego takie zapachy jak słynna złota sztabka, czyli One milion, czy Invictus cieszą się tak sporym zainteresowaniem. I o ile woń Invictusa jest jeszcze znośna, tak zapach Pure XS jest dla mnie prawdziwą pomyłką. Ja tego zapachu używałem przez kilka dni, a to tylko dlatego, że zapach ten coś mi przypominał i właśnie to sprawiło, że zdecydowałem się go użyć więcej niż raz.

 

Paco Rabanne12

Fot:Espritmagazineaustralia. com  

 

Po kilku dniach używania zrozumiałem, co zapach ten mi przypomina. A mianowicie do złudzenia kompozycja ta pachnie jak sprej do tapicerek i kokpitu o zapachu wanilii. Może to wydawać się śmieszne, ale tak kompozycja naprawdę jest doskonałym odzwierciedleniem tego spreju do tego stopnia, że gdy udało mi się znaleźć ten, sprej to z trudem było wielu osobą odróżnić, co jest zapachem na prawie 300 złotych a co sprejem za 19. Zapach ten jest mdły, bardzo ciężki i przesadnie słodki, kompozycja ta otula w bardzo nieprzyjemny sposób do tego stopnia, że w pewnym momencie aż dusi co, nie należy do zbyt przyjemnych uczuć szczególnie latem.

 

Mam nadzieje, że ten dość nietypowy wpis w jakiś sposób okazał się dla ciebie pomocny. Oczywiście o gustach zapachowych się nie dyskutuję i zdaję sobie sprawę, że są osoby, którym ów zapachy mogą się podobać. Oczywiście jestem ciekaw, jakie według ciebie są najgorsze męskie zapachy, dlatego tez będę wdzięczny, jeśli podzielisz się nimi w komentarzu. Na sam koniec nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić cię na mój newsletter gdzie znajdziesz więcej na temat perfum, a także szeroko pojętego męskiego stylu.

Serdecznie pozdrawiam.

 

signature