NAJBARDZIEJ DENERWUJĄCE ZACHOWANIA SPRZEDAWCÓW W SKLEPACH ODZIEŻOWYCH

 

Żyjemy w Polsce. I nie da się ukryć, że mentalność Polaków, jest dosyć specyficzna. I niestety ta specyficzność, daje się zobaczyć nawet podczas robienia zakupów. Każdy z nas chodzi do sklepów. I są w naszym życiu momenty, gdzie musimy odwiedzić sklep, w którym nie możemy sami się obsłużyć. I co w takiej chwili robimy? Oczywiście prosimy sprzedawcę o pomoc. Jeżeli on sam nie skierował do nas słynnego „W czym mogę pomóc”. I z całym szacunkiem do sprzedawców, których praca nie jest łatwa, postanowiłem napisać artykuł, o najbardziej, żenujących i denerwujących zachowaniach sprzedawców. Oczywiście od strony klienta.

W tak zwanych salonach firmowych, perfumeriach, czy butikach marek luksusowych. Nie możemy sami dokonać zakupów. Ponieważ większość produktów jest schowana na magazynie lub w specjalnych szufladach na klucz. Więc jesteśmy skazani na pomoc sprzedawcy. I oczywiście ma to swoje dobre strony. Ponieważ w butikach marek luksusowych możemy napić się szampana lub kawy. I miło spędzić czas. Natomiast we wszelkiego rodzaju salonach firmowych, te zakupy wyglądają już trochę gorzej. Ponieważ personel, już nie zawsze ma ochotę poświęcić nam swój cenny czas.

 

WIZ

 

Najgorszą rzeczą, jaka może być. To tak zwany doradca wizerunku. I z perspektywy, osoby, która nie zna się na modzie męskiej, taka pomoc może okazać się przydatna. Natomiast, w większości przypadkach, jest to po prostu zwykła osoba, bez jakiegokolwiek pojęcia o stylu. A statut „doradcy wizerunku” został jej tylko dodany, by sklep wydawał się bardziej prestiżowy. I ten brak wiedzy, wykryje każdy, kto ma minimalne pojęcie o stylu. I pal licho, gdyby sprzedawca po prostu sprzedałby mi to, po co przyszedłem. Problem polega na tym, że często próbuje on udowodnić swoją rację, i na siłę stwierdzić, że nie on nie sprzeda mi tych spodni, bo ich kolor mi nie pasuje. I to zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe, bo i tak jest mu obojętne, jak będę w tym wyglądał. I w końcu i tak wyjdę niekupująca nic. Ponieważ ktoś postanowił zabawić się w stylistę. Tylko raz udało mi się spotkać sprzedawcę, któremu mógłbym przyznać statut doradcy wizerunku. Ponieważ pani ta była naprawdę profesjonalistką i znała się na swoim fachu. Zanim zaczęła mi cokolwiek proponować. Zrobiła ze mną mały wywiad i zapytała się, po co przyszedłem. Zaprezentował mi kilka modeli garniturów. I każdy z nich był doskonałym odbiciem moich oczekiwań. Przedstawiła mi skład, tych, że garniturów. A nawet poleciła mi kilka dobrych pralni.

 

WIZ 1

 

-Szukam szarego garnituru w krat.

-A niewoli pan granatowego garnituru, ponieważ granat jest bardziej uniwersalny niż szary, w kratę.

-Jednak pozostanę przy kracie.

-To ja zaprezentuje panu ten granatowy garnitur, będzie bardziej panu pasował.

I to jest sytuacja, z życia wzięta. Dwa razy zdarzyło mi się coś podobnego. Przychodzę kupić na przykład garnitur w kratę, ale mimo to sprzedawca na siłę, zaprezentuje mi granatowy garnitur . I gdyby nie mój upór. To cała moja szafa byłaby wypełniona, granatowymi garniturami. Ponieważ sprzedawcy nie przyszło do głowy, że ja mam już granatowy garnitur. I naprawdę chcę kupić szary. Gdybym ja prowadził sklep, to starałbym się nauczyć sprzedawców, czegoś więcej niż zasady uniwersalności granatowego garnituru.

 

WIZ 2

 

W każdym no może w większości sklepach z garniturami. Spotyka się coś takiego, że gdy mierzymy garnitur. To do niego sprzedawca podaje nam koszule, krawat, buty, pasek, poszetkę, a czasami nawet spinki do mankietów. Mnie osobiście takie zachowanie denerwuje. I co mi po tym, że ja założę to wszystko. Jak i tak nie kupię wszystkiego. Tylko to, co po co przyszedłem, czyli garnitur. Takie zachowanie ma swoje dobre strony. Ponieważ jeżeli mamy sprzedawcę, który zna się na swoim fachu. A my nie mamy zielonego pojęcia o modzie i potrzebujemy garnitur, na przykład na wesele czy studniówkę. To dość ułatwi nam zadanie. Ponieważ zamiast bawić się w osobne szukanie koszuli, krawata, i paska. Możemy kupić wszystko na raz. I mieć to z głowy.

 

WIZ 3

 

Słynne „W czym mogę pomóc”. Da się przeżyć, ale już nachalność, w postacie a może jednak. Mamy piękne granatowe garnitury, może się pan skusi. W tym będzie panu do twarzy. A morze jeszcze skarpetki do tego, mamy naprawdę piękne skarpetki. Takie zachowania naprawdę potrafią uprzykrzyć zakupy.

 

WIZ 4


Często w sklepach jest za ciepło. A czasami wręcz nawet gorąco. I nie mówię tu o lecie. Tylko o zimie. Dlaczego tak jest ? Ponieważ sprzedawcy ustawiają temperaturę pod siebie. Nie obchodzi ich, że klient będzie umierać z gorąca. Liczy się to, by im było ciepło. A gorąc panujący w niektórych sklepach, potrafi naprawdę utrudnić zakupy. A przecież zachowanie pokojowej temperatury, nie tylko, bardziej sprzyjałoby zakupom. Również zmniejszyłoby koszty eksplantacji butiku. Drugim objawem samolubstwa, jest traktowanie klienta z góry. Co do takiego zachowania sprzedawcy. To naprawdę brak mi słów.

 

WIZ 5


Nie wiedziałem, jak zatytułować ten punkt. Pewnie nieraz, od razu po wyjściu z przymierzalni słyszeliście: „Szyte, na pana”, „Wygląda pan jakby milion dolarów”, „Jakby się pan w tym urodzi”. I wiele innych kłamstw, którym zasypują nas sprzedawcy, byśmy tylko kupili, przymierzą rzecz. Dlaczego kłamstwem ? Ponieważ nikt, nawet wprawiony krawiec, nie jest w stanie stwierdzić czy dana rzecz dobrze leży w ciągu kilku sekund, od wyjścia z przymierzalni. Jeszcze gorsze, jest to, że gdy przymierzamy na przykład spodnie , które są nam za duże. Sprzedawca mówi, nie, nie tak ma być. I taki brak podstawowej wiedzy dotyczącej rozmiaru, jest po prostu czymś moim zdaniem, niedopuszczalnym. Bo jak można pracować w sklepie, z odzieżą. Nie potrafiąc odróżnić S od M. No to jest coś, czego naprawdę nie potrafię, a wręcz nie chcę zrozumieć.

 

WIZ 6

 

Kiedyś, odwiedziłem pewien sklep z koszulami. W związku z tym, że koszule w tym sklepie są schowane w gablotach. To nie mogłem sam wyciągnąć interesującego mnie rozmiaru . Wiec spytałem się sprzedawcę , czy z tej koszuli, jest interesujący mnie rozmiar. Po chwili pani zjechał mnie wzrokiem i powiedziała. Odpowiadając mi „nie niema, proszę poszukać w innym sklepie". I w tym momencie mnie zatkało. Ponieważ posiadam kilka koszul tej marki. I ta konkretna będąca, w gablocie była w moim rozmiarze. Więc powiedziałem, że ta w gablocie jest w moim rozmiarze. Na co pani odpowiedziała mi, wydaje się panu. W tej sytuacji czułem się jak idiota. A przez chwile nawet zwątpiłem i zastanawiałem się, czy na pewno noszę ten konkretny rozmiar. Kilka dni później byłem w sklepie tej marki. Tylko że w innym mieście. I tam o dziwo nikt nie miał problemu, z podaniem mi właściwego rozmiaru koszuli.

 

I tę sytuację zostawiam bez komentarza. Mam nadziej, że spodobał ci się dzisiejszy wpis. Ciekawi mnie jak ty masz doświadczenia, że sprzedawcami. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o modzie i stylu. To zapraszam cię na mój newsletter. Gdzie znajdziesz więcej na ten temat.

Serdecznie pozdrawiam.

signature